Homilia na Uroczystość Odpustową
ku czci św. Polikarpa Biskupa Męczennika
(Gdańsk Osowa 23 lutego 2020 r.)
„Jezus powiedział do swoich Apostołów: « Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,34-39).
-Czcigodni Bracia Kapłani, na czele z Księdzem Prałatem Andrzejem– Proboszczem tej Wspólnoty Parafialnej!
-Przedstawiciele Wspólnot i Grup Duszpasterskich!
-Umiłowani w Panu Siostry i Bracia, zgromadzeni w tej nowo konsekrowanej świątyni w Uroczystość jej Patrona św. Polikarpa Biskupa Męczennika, wielkiego świadka wiary!
Od dnia konsekracji drzwi tego kościoła są codziennie otwarte, by tutaj wchodzić i napełniać się Bożym pokojem. A dzisiaj, z okazji patronalnej uroczystości, można w tym świętym miejscu uzyskać odpust zupełny – czyli darowanie kar czyśćcowych. Ten przywilej jest darem Bożego miłosierdzia, którego skarbiec otwiera dla nas dzisiaj św. Polikarp, przez swoje zasługi.
To uwolnienie od kar czyśćcowych jest możliwe wtedy, gdy zerwiemy przywiązanie do jakiegokolwiek grzechu, gdy przystąpimy do Komunii św., gdy ofiarujemy dowolną modlitwę w intencjach Papieża. (A nawet gdy ktoś, z jakiegoś powodu nie może przystąpić do Komunii św., to niech nie przestaje pragnąć tego daru, gdyż Bóg, który jest miłością, nie pozostawi tego pragnienia pustym, ale je kiedyś szczęśliwie wypełni).
1. „Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz”. To zdanie naszego Zbawiciela, usłyszeliśmy w przed chwilą odczytanej Ewangelii według św. Mateusza. Ta sama wypowiedź Chrystusa, w zapisie innego Ewangelisty, św. Łukasza brzmi następująco: Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam” (Łk 12, 51).
Dostrzegamy, że ta wypowiedź Jezusa, nie należy do łatwej. Ale także trudne zdania Ewangelii są dla naszego zbawienia. I kiedy słuchamy tej dzisiejszej Ewangelii, to może rodzić się pytanie, czyżby Jezusowi zależało na tym, aby wywołać wojnę wszystkich przeciw wszystkim - tym dramatyczniejszą, że miałaby rozgrywać się nawet w rodzinach? (Rodzina przecież jest fundamentem społeczności ludzkiej. Jeśli dokonuje się rozłam w rodzinach, to cała społeczność ulega rozpadowi. Taki skutek miałby wywołać przez Jezusa rzucony na ziemię miecz zamiast pokoju).
Na pierwszy rzut oka – ta wypowiedź naszego Zbawiciela zdaje się być w sprzeczności z innymi Jego wypowiedziami oraz z tym, co Pismo Święte mówi o Nim samym.
Np. w Kazaniu na Górze Jezus mówi: „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi”. A do jednego z uczniów - który mieczem chciał bronić Jezusa, przed tymi, którzy przyszli, aby Go pojmać - Jezus powiedział, aby schował miecz. Po swoim zmartwychwstaniu Jezus powiedział do Apostołów: „pokój wam”. A św. Paweł mówi o Jezusie: „On jest naszym pokojem” (Ef 2,14).
Również w Starym Testamencie, zapowiedziom dotyczącym przyjścia Mesjasza towarzyszy radosna wieść: „Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie”. A Izajasz w swojej prorockiej wizji nazywa oczekiwanego Mesjasza „Księciem pokoju” (Iz 9,5).
Zatem, o co Jezusowi chodzi w tej wypowiedzi, że nie przyszedł przynieść pokoju, ale miecz, rozłam?
Żeby lepiej zrozumieć jej przesłanie, to warto przywołać tu inną Jego wypowiedź, a która brzmi: „Pokój zostawiam wam, pokój Mój daję wam, nie tak jak daje świat”.
Uwzględniając to, możemy zauważyć, że Jezus wskazuje na dwie wizje pokoju. Wskazuje na pokój, który On przynosi i na ten pokój, jaki proponuje świat. I między tymi dwiema wizjami pokoju istnieje rozłam, który został uwydatniony za pomocą obrazu miecza. Ten miecz symbolizuje rozdzielenie, niejako rozcięcie tych dwóch wizji pokoju, których nie da się pogodzić ze sobą.
A zatem, w tej dzisiejszej Ewangelii, Pan Jezus pragnie nam powiedzieć, że nie przynosi tego pokoju, jaki proponuje świat, ale przynosi pokój, który jest od Boga; pokój, który jest Jego darem.
Świat zaś proponuje pokój bez Boga, przez odrzucenie Jego praw i przykazań, przez tworzenie nowych praw. Ale taka wizja pokoju jest fałszywa i Jezus się od niej zdecydowanie odcina. Od takiej fałszywej wizji pokoju powinni odcinać się także ci, którzy w Niego wierzą.
Te dwie wizje pokoju to zarazem dwie wizje zbawienia: a więc zbawienie, które przynosi Jezus i zbawienie, które proponuje świat. I tych dwóch wizji pokoju, wizji zbawienia nie da się ze sobą pogodzić. Dlatego istnieje pomiędzy nimi konflikt, który może iść nawet przez rodzinę.
2. Duński konwertyta Jorgensen (+1956), który dopiero w wieku dojrzałym przyjął wiarę w Chrystusa, napisał bajkę, w której opowiada historię pewnego niewielkiego lasu. W tym lesie rosły różne gatunki drzew. I do tych drzew zaczęły docierać wieści o nowych prawach, o nowym pojęciu wolności.
Spodobały się drzewom te wieści, więc postanowiły uchwalić własną rezolucję praw i wolności. Uznały, że największym wrogiem ich wolności jest słońce, bo gdy rano zaświeci, to one muszą się do niego zwracać swymi gałęziami i liśćmi.
Więc zaczęły między sobą mówić: „To nas ogranicza, to nam odbiera wolność”. Zatem w swej rezolucji drzewa ustaliły, że odtąd będzie inaczej, że od rana będą się odwracać od słońca, natomiast w nocy będą się zwracać do księżyca.
Po kilku dniach niektóre drzewa zaczęły się czuć nieswojo, zaczęły się skarżyć, że słabną, że brakuje im siły do życia. Niektóre wprost mówiły, że nie chcą dłużej żyć, bo życie ich traci sens. Inne drzewa odpowiadały im, że tak jest dobrze, bo nowocześnie, bo wreszcie mamy wolność i swoje prawa. Wkrótce jedne zaczęły żółknąć. Inne postanowiły wrócić do słońca i odżyły na nowo. Pozostałe zaś, uparte, uschły zupełnie i utraciły życie.
3. To jest tylko bajka. Ale wystarczy, że zmienimy w niej dwa słowa, że w miejsce słowa „drzewa” wstawimy słowo „ludzie”, a w miejsce słowa „słońce” wstawimy słowo „Bóg”, a wtedy bajka ta stanie się gorzką prawdą o ludziach epoki po oświeceniowej, która stworzyła programowy i mentalny ateizm. A jest to epoka, w której żyjemy.
Może to wydawać się nam dziwne, ale ateizm nie istniał przed oświeceniem, przed oświeceniem nie był znany. Przed oświeceniem było czymś naturalnym i oczywistym, że Bóg jest, że świat pochodzi od Boga i człowiek od Boga pochodzi i prawa które rządzą światem i człowiekiem od Boga pochodzą. I chociaż pojęcie Boga było różnie rozumiane i Jego prawa różnie respektowane, to jednak nikt nie podważał mądrości tych praw i potrzeby ich odkrywania, bo prawa te służą życiu, służą pokojowi.
Ale w dobie oświecenia wymyślono najpierw pojęcie deizmu, w myśl którego uznano, że Bóg jest zbyt daleko, aby interesować się światem. Od deizmu był już tylko krok do ateizmu. I zrobiono ten krok, stawiając na ołtarzu w miejsce Boga ludzki rozum (jak to zrobił Spinoza i spadkobiercy jego pomysłu). A następnie postawiono na ołtarzu w miejsce Boga także siłę woli (jak to uczynił Nietzsche i kontynuatorzy jego myśli).
W tych dwóch ubóstwionych władzach ludzkich zaczęto upatrywać zbawienie świata i sens życia. I tak ubóstwiony rozum ludzki i ubóstwiona siła ludzkiej woli stworzyły ducha bezbożności. W tym duchu zaczęto wymyślać nowe prawa.
Wymyślono najpierw nowe prawo wolności, które zdefiniowano jako „żądza bycia bez granic”. Wymyślono też nowe prawo równości, lecz dla jego realizacji szybko wymyślono gilotynę. Wymyślono też nowe braterstwo, które łatwo zmieniło się w dyktaturę proletariatu. W imię tego ducha bezbożności odrzucono też Biblię, bo uznano, że jest niemodna i zbyt staroświecka. Ale jej miejsce szybko zaczęły zajmować inne księgi. Najpierw miejsce Biblii zajął „Kapitał” Marksa. Następnie „Mein Kampf” (moja walka) Hitlera i dalej „Czerwona Książeczka” Mao Tze-Tunga.
Ten duch bezbożności wkrótce zaczął zbierać swoje żniwo, żniwo śmierci. Pochłonął miliony ofiar począwszy od rewolucji francuskiej, przez I Wojnę Światową, rewolucję październikową i jej następstwa, II wojnę światową, wojnę bałkańską, aż po terroryzm światowy wojnę z nim. (Bo terroryzm, to też efekt bezbożności). I ta Trzecia Wojna Światowa, która „toczy się w kawałkach” (jak ją określił Papież Franciszek) – to też efekt bezbożności.
I kiedy przyglądamy się historii, to dziwimy się, że wiek XX – pooświeceniowy i nowoczesny stał się najciemniejszym ze wszystkich wieków, jakie zna historia. Zaznaczył się w najwyższym stopniu pogardą Boga i Jego praw, a tym samym pogardą człowieka na skalę dotąd niespotykaną.
Dzisiaj też przez tzw. „nowoczesnych”, w imię fałszywie pojętej wolności, odrzucane są Boże prawa, co wytwarza zamęt i poczucie bezsensu. Dostrzegamy to m.in. w promowanej przez tzw. „nową lewicę” ideologii gender. Ideologia ta dąży do przemian nie na drodze tworzenia dobra, ale na drodze burzenia naturalnego porządku. Ideolodzy gender głoszą, że płeć ma charakter jedynie kulturowy i może podlegać zmianie lub wielu zmianom w przeciągu całego życia. Propagatorzy tej ideologii uważają, że nie można wspierać małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety, a tradycyjna rodzina jest już tylko reliktem przeszłości. Uważają też, że młode pokolenia powinny wzrastać w różnorodnych rodzinach, np. tworzonych przez pary tej samej płci. Ci ideolodzy chcą zdobywać dla swych poglądów szczególnie młode pokolenia. Dokonuje się to przez wprowadzanie tzw. „kart równości” i wchodzenie do szkół tzw. ekspertów pod pretekstem troski o zdrowie prokreacyjne. Dobrze jest, że tę fałszywą wizję pokoju i zbawienia dostrzega wiele rozsądnych środowisk, m.in. wielu rodziców i Inicjatywa Obywatelska „Odpowiedzialny Gdańsk”, którzy w sposób merytoryczny przeciwstawiają się tej nowej ideologii, o której Papież Franciszek powiedział, że: ideologia ta „usiłuje podkopać fundamenty ludzkości we wszystkich środowiskach i na wszystkich szczeblach edukacji. Staje się ona "dyktatem kulturowym", a państwa nie powinny dopuścić, aby zdominowała ona system edukacji. Gender przejawia się jako ideologia, którą chce się narzucić rzeczywistości, i to w sposób podstępny” – to są słowa Papieża Franciszka.
Każda ideologia ma moc zaślepiania umysłów, nawet ludzi wykształconych. Każda ideologia prowadzi do wywracania wartości, do zachwiania normalnych relacji międzyludzkich, rodzi zamęt i chaos, a tym bardziej nie służy pokojowi. Od takich wizji pokoju, opartych na fałszywych założeniach, wyraźnie i zdecydowanie odcina się Chrystus. Takich wizji pokoju, które proponuje świat, nie można pogodzić z wiarą w Chrystusa. Dał temu czytelne świadectwo św. Polikarp. Odrzucił formę myślenia i życia, jaką proponował mu świat. Do końca pozostał wierny Chrystusowi i odniósł ostateczne zwycięstwo. Amen.